Panoramka: Kopenhaga

Panoramka: Kopenhaga
Kopenhaska panoramka została wykonana w roku 2015 ze szczytu Rundetaarn. Jest to XVII-wieczna wieża kościoła Św. Trójcy. Mierząca 42 metry wieża przez wieki pełniła funkcje obserwatorium astronomicznego, obecnie jest żelaznym punktem większości wycieczek.













Read More

Słońce w Chwale

Słońce w Chwale
Być może słyszeliście kiedyś o królu Anglii Ryszardzie III Yorku. Okrutniku, który w  celu zdobycia korony uwięził w twierdzy Tower, a potem zabił własnych bratanków. Cóż, historia tego władcy została w zdecydowanej większości spisana przez jego wrogów, więc możemy domyślić się, że sporo z tego, co dziś wiemy o Ryszardzie niezupełnie odpowiada prawdzie. Swoje do czarnej legendy dołożył także William Szekspir, który w sztuce Ryszard III uczynił króla wcielonym diabłem.

Ile jest prawdy w tym, co przez wieki mówiło się o Ryszardzie? Na to pytanie postanowiła odpowiedzieć Sharon Kay Penman, która przeprowadziła dogłębną analizę źródeł i napisała świetną powieść o losach tego skrzywdzonego przez historię władcy. W Polsce ukazała się ona (ukazuje, gdyż trzeci tom jeszcze nie został wydany) jako trylogia. I to właśnie na pierwszej części chcę się skupić.

"Słońce w Chwale" to pierwszy tom tej powieści. Poznajemy młodego Ryszarda Plantageneta, widzimy jego bezgraniczne oddanie starszemu bratu Edwardowi. Poznajemy dramatyczne losy rodziny, które to są usiane zarówno spektakularnymi zwycięstwami, jak i druzgocącymi porażkami. Zaglądamy za kulisy XV wiecznej polityki i widzimy jak wynosi się na tron i jak obala królów.

Powieść wciąga już od pierwszych stron. I choć polskie tłumaczenie (w wykonaniu Jerzego Łozińskiego, który swego czasu napsuł mi sporo krwi przy Tolkienie) nie zawsze mi pasowało, to niewątpliwie czytanie "Słońca w Chwale" było wielką przyjemnością. To niesamowita podróż w czasie, do Anglii, o której tak na prawdę nie wiemy zbyt wiele. Szczerze polecam wszystkim miłośnikom powieści historycznych.
Read More

Wąsosz

Wąsosz
Dałbym głowę, że byłem kiedyś w Wąsoszu. Nie mam pojęcia co tam robiłem, nie wiem nawet to to TEN Wąsosz, ale byłem tam. Na 100% byłem. Dlatego piwo o takiej nazwie, w dodatku warzone w Wąsoszu, od razu rzuciło mi się w oczy podczas zakupów.
Etykietka skromna, ale może to jest atut, bo coraz częściej za "wypasionymi" etykietkami i dziwacznymi nazwami kryją się przeciętne piwa. Na szczęście w tym przypadku jest inaczej.

Dość gadania, czas próbować :) Już sam zapach mi się podoba - intensywny, bogaty. Co dalej? Nalewamy!

Piwo pięknie prezentuje się w kuflu - jest jasne, momentami wpadające w delikatny bursztyn, nieco mętne, z pięknie układającą się pianą. Piana co prawda po chwili się zmniejsza, ale nie znika całkowicie, pozostaje obrączka o grubości jednego palca.

W smaku czuć intensywną, chmielową goryczkę. Przyznam, że trochę się zaskoczyłem, bo po zapachu spodziewałem się piwa owocowego, a tu taka miła niespodzianka. Piwo świetnie orzeźwia i jeśli wreszcie nadejdą ciepłe dni, to będzie świetnie pasować jako dodatek do wieczornego relaksu.

Polecam, dla mnie to piwo na 4+



A, chyba już pamiętam... Jako, że Wąsosz leży pod Częstochową, możliwe, że w młodych latach przechodziłem tamtędy z pielgrzymką :) Kto by pomyślał, że duchowy wypad zaowocuje po latach zakupem piwa...

Read More

Foje - Laužo šviesa

Foje - Laužo šviesa

O litewskiej grupie Foje pisałem już rok temu (klik), nie ma więc potrzeby powtarzać tych samych informacji po raz kolejny. Tym razem jednak chcę zaprezentować chyba największy ich przebój - Laužo šviesa (lit. Światło ogniska). Ta rockowa ballada, napisana w 1985 roku, stała się sławna dwa lata później dzięki filmowi "Kažkas atsitiko". Później towarzyszyła młodym Litwinom w przemianach i rozbrzmiewała w niepodległym kraju.
Read More

W bagnie - Arnaldur Indriðason

W bagnie - Arnaldur Indriðason
Jakiś czas temu ktoś z rodziny wyemigrował na Islandię. Wyjazd stał się okazją, do przeglądania sieci pod kątem przydatnych informacji - takich jak kurs korony, co należy wiedzieć wjeżdżając do kraju, o czym pamiętać na miejscu itp. To, co udało się znaleźć stworzyło obraz ciekawego kraju, niemal odciętego od świata. Kiedy krewny dotarł na miejsce i zaczęły docierać do nas relacje "spod wulkanów", stwierdziłem, że jest to fascynujące miejsce. A ponieważ jestem miłośnikiem kryminałów, postanowiłem oprócz czytania przewodników, portali i innych źródeł, "zapoznać się" z jakimś islandzkim detektywem, rozwiązującym mroczną zagadkę z Wyspy.

W taki sposób trafiłem na Indriðasona - islandzkiego pisarza (dwukrotnie nagrodzonego Szklanym Kluczem - za najlepszą skandynawską powieść kryminalną) i "W bagnie", jesienny, deszczowy kryminał z Reykjaviku. Historia wydaje się prosta - oto pewnego dnia w suterenie przerobionej na mieszkanie, sąsiedzi odnajdują zwłoki Holberga - starszego mężczyzy z nieciekawą przeszłością. Wszystkim wydaje się, że to kolejne prymitywne morderstwo - mężczyzna ma rozbitą głowę, może ktoś chciał coś ukraść. Nic nadzwyczajnego. Jednak prowadzący sprawę komisarz Erlendur Sveinsson ma przeczucie, że coś jest nie tak.

Pomimo wątpliwości współpracowników - Elinborg (jakby ktoś nie wiedział, jest to imię żeńskie) i Sigurdura Oliego (a to akurat mężczyzna), a także mimo kłopotów prywatnych (typowych dla wszystkich skandynawskich detektywów), Erlendur rozpoczyna dziwne śledztwo, które kluczy gdzieś poboczem sprawy. Zagląda w przeszłość ofiary, ludzi z którymi się zetknęła, aż w końcu trafia na trop.

Lektura początkowo wydaje się monotonna - komisarz wykonuje pozornie niezrozumiałe czynności, sam niejednokrotnie powątpiewa w to, co robi. Nie raz zastanawiałem się, czy jest sens czytać powieść dalej, czy przerzucić się na coś "ciekawszego". Na szczęście dałem Indriðasonowi szansę, bo kiedy w końcu Erlendur trafia na ślad sprawcy, cała układanka zaczyna tworzyć całość i z każdą stroną robi się coraz ciekawiej.

Dodatkowo książka pokazuje nam dość egzotyczną dla nas społeczność Islandii - z pozoru obojętną, trzymającą dystans, w której właściwie wszyscy są ze sobą bliżej lub dalej spokrewnieni. Mamy całą masę postaci, których imion nie sposób wymówić. O odróżnieniu imion męskich od żeńskich nawet nie będę się rozpisywać. Autor rzucił do opowieści kilka "kamyczków", które po przeczytaniu sprawiają, że chce się dowiedzieć więcej o tym kraju i jego mieszkańcach.

Jeśli choć trochę Was zainteresowałem, to polecam sięgnąć po kryminał Indriðasona. Warto przejść przez nieco powolny początek, bo to, co znajdziecie dalej, wciągnie Was całkowicie. Tajemnica, ukryta w powieści nie pozwoli oderwać się, a motyw morderstwa i same jego okoliczności mogą być sporym zaskoczeniem.

Read More

Panoramka: Warszawa

Panoramka: Warszawa
Warszawska panoramka została wykonana w roku 2012, oczywiście z najwyższego budynku stolicy i jednocześnie najwyższego w Polsce - z Pałacu Kultury i Nauki. Pałac został zbudowany w latach 1952-1955, razem z iglicą mierzy 237 metrów. Zdjęcia wykonano z tarasu widokowego, znajdującego się na XXX piętrze, to jest na wysokości 114 metrów.


















 
Read More

Jaja w Kórniku

Jaja w Kórniku
Nazwa miasta zobowiązuje (choć pisana przez inne Ó) i przed Wielkanocą na rynku w Kórniku pojawiły się jaja zdobione przez artystów plastyków. Na pomysł oryginalnej dekoracji wpadł burmistrz z lokalnymi urzędnikami, zaś wykonaniem zajęli się artyści: Tomasz Akusz, Sławomir Animucki, Adam Gillert, Sylwia Grabarczyk, Jarosław Janas, Piotr Mastalerz, Beata Pflanz.











A wszystkiemu przygląda się mama kura i dwaj wykluci już braciszkowie :)
 
Read More