Uparty kurier z 72203

Zaczęło się dosyć niewinnie, nieco ponad miesiąc temu. Siedziałem sobie w pracy, a tu nagle przychodzi sms, o taki:
Akurat czekałem na kontakt z kurierem, więc najpierw się ucieszyłem, że moja paczka już jest blisko celu. Ale na szczęście doczytałem do końca... Jaki konkurs? A w ogóle to kurierzy piszą z normalnych, dziewięciocyfrowych numerów. No tak, ściema mająca na celu wyłudzenie płatnego smsa. Olałem sprawę, jednak kurier nie odpuszczał, co jakiś czas przychodziły kolejne wiadomości:

Wciąż kuszono mnie wygraną, a przy okazji dowiedziałem się, że natrętny kurier ma na imię Tomasz i wciąż krąży gdzieś w okolicach mojego domu. Ciekawe tylko skąd wie gdzie ja mieszkam? No, ale skoro ma mój numer (nie mam pojęcia skąd), to pewnie i adres jakoś zdobył. Tak się jakoś złożyło, że nie miałem czasu sprawdzić regulaminu, więc znów olałem smsy.

Po jakimś czasie przestali do mnie pisać, pomyślałem, że "kurier" odpuścił. Aż tu na początku maja przyszła kolejna desperacka wiadomość:
Tym razem to już nie kurier, ale sama poczta błaga mnie abym odebrał przekaz. Aż szkoda, że nie błagali mnie tak, kiedy ginęły moje paczki z Allegro. Albo to badziewie zakupione w Chinach... Ale z drugiej strony, 70 tysięcy to poważna sprawa. Niestety znów olałem taką szansę. I wtedy już bezsprzecznie odwołali się do Siły Najwyższej:

Trzeba im jednak przyznać, że są głęboko wierzący - nie tylko pierwsza litera jest wielka, ale cały BÓG jest pisany wielkimi. Mają szacunek do Stwórcy :)

Niestety nadal ich olewam. Poczekam na smsa o treści: "Do kur*y nędzy, wyślij tego je**nego smsa. Przesyłka czeka i ch*j!"